Życie

Jaką książką jest „Solaris”?

Stanisław Lem zyskał prawdziwą popularność w latach 60. XX wieku, między innymi dzięki powieści „Solaris”. Motyw kontaktu z pozaziemską cywilizacją, ujął w tej książce w sposób dotąd niespotykany, wyjątkowy, a zarazem – ujmujący. Jak więc czyta się najbardziej znaną powieść, najbardziej znanego polskiego pisarza literatury science – fiction?

Niespodziewany powrót utraconego

Doktor Kris Kelvin trafia na stację Solaris dzięki poleceniu jakie uzyskał od swojego dawnego przełożonego, pracownika tejże stacji – doktora Gibariana. Okazuje się, że ten zmarł niedawno w przedziwnych okolicznościach, a na statku pozostali: Kelvin, Sartorius i Snaut. Poza nimi, pojawiają się nieznane istoty, będące przybyszami znikąd. Są oni urealnieniem obrazów zapisanych w pamięci osób przebywających na planecie, stworzonymi przez ocean, w reakcji na naświetlanie promieniami rentgenowskimi.

W przypadku Krisa jest to powrót wyjątkowy – pojawia się Harey, jego żona, która popełniła samobójstwo. Początkowo Kelvinem kieruje strach, a także do głosu dochodzą przykre wspomnienia sprzed lat. Obwiniał się za śmierć żony, więc widząc ją ponownie, odczuwa przygnębienie. Ich odżywająca od nowa miłość nie dość, że jest jednym z najbardziej niekonwencjonalnych pomysłów w literaturze science fiction, to jeszcze wzrusza o wiele bardziej niż niejedna książka poświęcona tylko kwestiom romantycznym.

Wizja przyszłości

Solaris jest mekką dla badaczy kosmosu. Tak samo niezwykłym przeżyciem jest zetknięcie się z tworami innej cywilizacji. Z nicości powstaje życie, ocean ma moc sprawczą porównywalną do tej boskiej. Elementem rozważań jest również kwestia wiary i poszukiwanie obrazu idealnego absolutu, spełniającego wyobrażenia i oczekiwania bohaterów.

W trakcie trwania powieści, Kris zmienia swoje nastawienie do tych kontaktów. Początkowo jest niechętny i pozbywa się intruzki, by ponownie zakochać się w tej samej, jak mu się zaczyna zdawać, osobie. Opis tej tragicznej miłości wyszedł Lemowi dobrze – mimo ascezy językowej i powściągliwości, gra on odpowiednio na uczuciach odbiorcy. Prostymi środkami dociera do zakamarków empatii i daje poczucie utożsamienia się z problematyką, która będzie wielu czytelnikom bliska

Czy literatura science fiction może nieść za sobą coś więcej niż tylko snute wizje ślepego postępu? Wydaje mi się, że „Solaris” to przykład takiej właśnie książki, mającej, poza walorami naukowymi, wartości ponadczasowe.